Całkiem zażenowania po tym co się stało ledwie 15 minut temu zaszłam po schodach na dół. Z tego wszystko nawet nie wzięłam kąpieli tylko szybki prysznic bo po tej całej sytuacji pewnie zacznę cierpieć na braniokompielo fobię.
- Co u ciebie? - zapytał Niall który obrzerał się żelkami siedząc na kanapie.
- Masakra.
- A to niby czemu?- zapytał ponownie.
- Szkoda gadać.- zbyłam go i ruszyłam do kuchni.
Wogóle to co wydarzyło się przed chwilą było straszne ale jeszcze gorsze jest to że muszę mieszkać pod jednym dachem z facetem który nie cały kwadrans temu widział mnie całkiem nagą. Ale w sumie może to wcale nie jest najgorsza rzecz jaką mogła mnie spotkać? Nie wiem.
Kiedy stałam i należałem sobie soku do szklanki podszedł do mnie Harry.
- Muffie?- powiedział tym swoim zachrypniętym głosem.
- Słucham?- zapytałam odwracając się w jego stronę.
- Nie mów słucham bo cię wyrucham.- powiedział po czym zaśmiał się że swojego żartu.
Spiorunowałam go wzrokiem.
- Mam do ciebie pytanie.- oznajmił.
- Tak?
- Czy kiedykolwiek mi wybaczysz?
Zastanawiałam się chwilę.
- Jasne. Jak tylko założysz kapcie króliczki –powiedziałam i uśmiechnęłam się zadziornie.
Zrobił dziwną minę, ale ruszyliśmy po schodach do jego pokoju gdzie ściągnął swoje buty i założył kapcie. Zaczął dreptać w jednym miejscu z dziwną miną co wywołało u mnie śmiech. Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać ze śmiechu.
- Teraz chodź się przytulić – rozłożył ręce.
- Nie – pokręciłam głową. – Nie będę się przytulać do kolesia w różowych kapciuszkach.
- A zakład? – zapytał i schylił się do mnie.
- Nie. Harry. Co ty robisz? – znowu zaczęłam się śmiać. Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.
- Harry założyłeś kapcie ode mnie! – zawołał Louis. Swoim krzykiem zabił Niall'a i Liam'a którzy kilka sekund później stali obok nas – Jak go do tego zmusiłaś? – spytał gdy loczek postawił mnie na ziemi.
- Dar przekonywania – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. Chłopcy wymienili znaczące spojrzenia i wybuchli śmiechem.
- Co? – spytałam i zmarszczyłam brwi. – Co się stało?
- To chyba nie jest dar przekonywania –mruknął Liam i chłopcy znowu zaczęli się śmiać.
Podniosłam jedną brew i zrobiłam zniesmaczona minę. Nie lubiłam gdy ktoś gadał o czymś w co nie byłam wtajemniczona i nie wyjaśniał mi o co chodzi. W końcu się uspokoili.
- To – zaczął Liam – jest straszne.
- Niby czemu? – zarumieniłam się.
- Jak mogłaś go wybrać jako najprzystojniejszego z nas?! Przecież on jest… - brunet zastanowił się.
- Kobietą! – dokończył za niego Louis. - Tak właśnie. I ogląda komedie romantyczne, i śmierdzi, i mówi przez sen, i rzadko myje zęby… - wyliczał Niall. Parsknęłam śmiechem i popatrzyłam na Harrego. Miał zmieszaną minę. - … i te jego babskie włosy.
- Nie przesadzajcie.- zaśmiał się i przytuliłam loczka.- Nie wyglądasz ani trochę jak kobieta.
Chłopcy właśnie robili dziwne miny i przewrócili oczami kiedy Niall zaczął krzyczeć.
- Co się stało? Niall? Co ci?- przestraszył się Liam.
Horan ucichł i podniósł rękę wskazując okno.
Wszyscy wpatrywaliśmy się w niego przestraszeni.
- Niall co się stało?- zapytał zestresowany Lou.
- Listonosz przyszedł.- oznajmił Horan uśmiechając się szeroko.
Wszyscy odetchneliśmy z ulgą.
Lou wyszedł z domu i wrócił z kubą listów.
- Od fanki, od fanki, bank, od fanki, podatek, reklamówka... o i coś dla nas!
- Co?- zapytał Niall.
- W nagrodę za to że nas przestraszyłeś możesz przeczytać.- zgodził się Harry.
Blondasek wyrwał Tomlinsonowi list, rozerwał kopertę i zaczął czytać.
- I co?- zapytał ciekawy loczek.
- Idziem za tydzień na ślub mojej kuzynki...
- Super!- ucieszył się Liam.
- Jeszcze nie skończyłem...- oznajmił niby zły Nialler.
- To co tam jeszcze pisze?- zapytałam żeby go udobruchać.
- Że możemy wziąść że sobą osoby towarzyszące.
- To jeszcze lepiej!- ucieszyła się.
Zayn wstał z podłogi na której siedział i ruszył do wyjścia na balkon.
- Gdzie idziesz?- zapytał Lou.
- Na papierosa.- odparł.
Odepchnęłam się od ściany.
- Ją też idę.
Weszłaś na schody i zeszłym na parter właśnie kiedy mijałam wejście do salonu poczułam że ktoś chwyta mnie za nadgarstek. Odwróciłem się i zoaczyłam Harrego.
- Co się stało?- zapytałam.
Hazza położył mi ręce na ramionach a ja oparłam się o ścianę.
- Bo wiesz...
- Nie nie wiem.
- Tak sobie myślę może poszlibyśmy razem na to wesele.
- Okay.
Harry zaczął zbliżać swoją twarz do mojej już właściwie miał mnie pocałować kiedy usłyszeliśmy chrząknięcie.
wtorek, 30 września 2014
Summer Love part 6 " Nie będę się przytulać do kolesia w różowych kapciuszkach"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz