- Louis! Wychodzę!- krzyknęłam w głąb domu.
Usłyszałam tupot nóg a po chwili stanął przede mną Lou z poważną miną co u niego było bardzo rzadkie. Właściwie to to zjawisko można było zaobserwować na jego twarzy tak często jak moją mamę ubraną w spódnicę. Czyli prawie nigdy. A to oznaczało tylko jedno zanosiło się na przesłuchanie.
- Dobrze ale pod jednym warunkiem.- oznajmił.
- Jaki znowu warunek?- zapytałam zirytowana.
- Odpowiedz mi na dwa pytania.- powiedział.
Westchnęłam zrezygnowana i zrobiłam krok w jego stronę. Wiedziałam że właśnie na to się zanosi. A teraz jeszcze jak się okaże że idę na tą pełno randkę to zamknie mine w pokoju i wypuści dopiero za miesiąc kiedy dawno zapomni za co mnie tam zamknął. Albo jeszcze lepiej odeśle do domu pod pretekstem tego że latam za chłopakami a on nie chce kolejnej ciąży na jego zmianie.
- Okay.
- Number jeden. Z kim idziesz się spotkać?
- Z Michael'em. Moim znajomym.- powiedziałam. Nagle mnie olśniło. Zaczęłam grzebać w torebce i wzięłam zdjęcie podpisane przez 4/5 One Direction. Wyciągnęła je i market w jego stronę.- Podpiszesz?
- Jasne.
Louis złożył swój autograf i oddał mi zdjęcie.
- Proszę.- powiedział.- A teraz drugie pytanie.
- Dobra tylko szybko bo się spóźnię.
- Czy to ten sam chłopak który wypieprzył cię tak że teraz chodzisz jak kaczka?
- Z nikim się nie pieprzyłam!
- To czemu tak chodzisz?
- Bo upadłam na tyłek!
- Ta jasne. Lottie też się tak tłumaczyła mamie po pierwszym razie. - Ale to Lottie nie ja!
- Dobra Muffie wierzę ci. Ale mam do ciebie prośbę.
- Tak?
- Jakby się coś działo to mów mi. Okay?
- Jasne.
Już pięć minut spóźniona weszłaś do kawiarenki i podeszłym do blondyna.
- Przepraszam za spóźnienie Lele.
- Nic się nie stanało.- uśmiechnął się chłopak.
- Właśnie że stało.
- Co?
- Kuzyn zorganizował mi przesłuchanie.
- Dlaczego?
- Wiesz całą moja rodzina jest przewrażliwiona na punkcie moich spotkań z chłopakami, imprez i takich tam rzeczy. A to tylko dlaczego że moja siostra w wieku 19 lat zaszła w ciążę. I teraz wszyscy się boją że że mną będzie tak samo.
- Czyli nie lubią kiedy się spotykasz z przedstawicielami płuci przeciwnej?
- Dla mnie to nic nie znaczy i dla ciebie też nie powinno.
- Wiem. Ale może spotkamy się potajemnie jutro?
- Okay.
Całą spocona po godzinnym joging'u dokonywała ostatnią prostą do domu. Kilka metrów za mną sypał Lou.
- Boże nie wiem jakim cudem masz lepszą kondycję ode mnie.
- To nie żaden cud tylko trening.
- To od kiedy tak "trenujesz"? Nigdy nie widziałem żebyś biegała.
- Od dwóch lat.
- Nie no poddaję się. Mnie i mojej kondycji ostatnio nie układa się w związku.
- To smutne.
- Wiem to. Rozpaczam codziennie.
Nacisnęłam klamkę i weszliśmy do domu. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg Lou walnął się na podłogę.
- Już nie wstaję.- oznajmił. Po chwili leżenia z zamkniętymi oczami podniósł się na łokciach.- Harry! Kochanie!
Do holu wbiegł Hazza.
- Tak skarbie?- zapytał słodkim głosem.
- Zanieś mnie na kanapę. Proooooszę.
- Obawiam się że jesteś za ciężki.
- No nic.- Lou westchnął zrezygnowany.- A ty Muffie lepiej idź się umyć.
Stojąc na ręczniku przed wanną pozbyłam się wszystkich ubrań. Nagle usłyszałam głos Harrego.
- Za 5 sekund wchodzę! 5, 4, 3, 2, 1.
Jedyne co zdążyłaś zrobić to zawiązać sobie ręcznik tak że tworzył coś w rodzaju sukienki którą i tak musiałam podtrzymywać aby nie spadła. Do łazienki wszedł Harry.
- Louis kazał mi pokazać ci jak włączyć opcję masażu.
- Naprawdę nie trzeba było.
- Kazał to przyszedłem.
Harry pochylił się nad brzegiem wanny i zaczął coś majstrować przy korkach.
- Widzisz tak się ustawia masaż.- oznajmił a ją niby że zrozumieniem kiwnęłam głową.
A potem wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Harry wyprostował się i zrobił krok prosto w kałużę wody. Poślizgnął się a ją chcąc go ratować wyciągnęła ręce tym samym pozwalając mojemu ręczniki spokojnie opaść na ziemię.
Zaczęłam płodnosić ręcznik ale i tak wiedziałam że Harry spokojnie zdążył przyjrzeć się mojemu nagiemu ciału.
- Nie patrz.- powiedziałam.
Harry zamknął oczy a ja okryłam się ręcznikiem. W tym czasie Hazza podniósł się z ziemi i ruszył ku drzwiami łazienki.
- Przepraszam.- powiedział wychodząc z pomieszczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz