wtorek, 9 września 2014

Summer Love part 3 "Nie możesz się w niej zakochać"

- Czemu?- zapytałam Malika.
- Jeszcze się tego dowiesz. I to całkiem niedługo a wtedy będzie za późno żeby wyjechać. Gorzko wtedy porzałujesz swojej decyzji. A ja ci tylko dobrze radzę.- odpowiedział chłopak.
- Nie zrobię tego z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego że całe dwa lata musiałam słuchać o tym że muszę być odpowiedzialna i z tego tytułu się ograniczać. Po drugie nie wyjadę bo nie mogę ci dać satysfakcji z tego że wygrałeś.- syknęłam.
Zayn puścił moje ramię a ja potarłam obolałe miejsce.
- Jeszcze tego pożałujesz.- powiedział i wyszedł z pokoju.
Opadłam na łóżko a po moim policzku potoczyły się łzy. Dlaczego kurwa on mi grozi? Co ja mu zrobiłam? Nie wiem. Po prostu na dwa miesiące pojawiłam się w jego życiu.  Nic poza tym no może trochę w jego życiu namieszała moja siostra. Byli razem bardzo blisko. Po tym jak zaszła w ciążę tata oskarżał go o to że zrobił Jesy dziecko a potem się nawet do tego nie chciała przyznać. Ale co ją mam z tym wspólnego? Tak naprawdę nic. Za to to co powiedziałam mu jest prawdą. Przez ponad dwa lata byłam pilnowana w obawie przed tym że popełnię te same błędy co moja siostra. Ale ją taką nie jestem. Zawsze to ona była ta idealna. Same 6 i zawsze wzorowe zachowanie. Nigdy nie piła nie paliła. A potem nagle bum i dziecko. Nie żebym miała coś do Will'a. Jest super. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego bratanka. Ale teraz to ja jestem ta lepsza. Właściwie to oficjalną wersja głosi że to dziecko mamy. Pewnie zastanawiali się jak ukryć ciążę w tak małej miejscowości jak Cave Creek. Mieszkaliśmy przez 9 miesięcy w Phiniks. 
Oparłam głowę o wielką poduszkę którą jeszcze przez chwilę moczyłam łzami. Potem one wyschły a ją popłynęła w bezpieczne ramiona Maryfeusza.

Oczami Zayn'a
Oparłem się plecami o drzwi do mojego pokoju.
- Malik co ty robisz?- zapytałem sam siebie pocierając czoło.- Chcesz żeby to skończyło się tak samo jak wtedy?
Nagle stanął przyje mną Louis.
- Hej Zayn ty płaczesz?- zapytał kładąc mi rękę na ramieniu.
- Nie.- Oparłem docierając łzę i kierując się  w stronę schodów.
- Gdzie idziesz?- zatrzymał mnie Lou.
- Na taras. Zapalić.- odpowiedziałem.
Wybiegłem do ogrodu i musiałem na brzegu tarasu. Wyciągnąłem z kieszeni papierosa, zapaliłem i już po chwili mogłem się zaciągnąć nikotyną która jak zawsze okazała się idealnym lekiem na zszarpane nerwy.
Zayn co ty robisz? Nie możesz sobie pozwolić na popełnienie tego samego błędu. Uczymy się błędach. To tyczy się każdego mnie też. Jeżeli popełnienisz ten sam błąd poniesiemy te same konsekwencje. Ale co to zmienia? Dużo. Do takiego debiau jak ją żaden argument nie przemawia. Tak są podobne i co z tego? To tak jak bym zobaczył moją prawdziwą miło tylko o kilka lat młodszą. Ale ile to kilka lat? A właściwie dwa. Harry był z 15 lat starszą kobietą. W sumie zrobił się niezły skandal. Ale Muffie jest inna niż Ona. Młodsza, mniej doświadczone no i wogóle inna. Kiedy poraża pierwszy zobaczyłem moją prawdziwą miłość była nieśmiała a Muffie nie boi się mi postawić.
Ona jest jaka wojowniczką. Musi postawić na swoim. Nie wyjedzie bo to da mi satysfakcję. Ale mnie jarają takie dziewczyny. Stop! Zayn nie możesz się w niej zakochać jak w ...

Oczami Muffie
Obudził mnie dźwięk klaksonu. Otworzyła oczy, wszystkie rzeczy które jeszcze wczoraj leżały na podłodze był teraz ładnie ułożone. Przekręciłam się na drugi bok i zobaczyłam że koło mnie leży karteczka. Zaczęłam czytać.
"Tak słodko spałaś,
 nie miałem serca cię
budzić na śniadanie. My
z chłopakami 
pojechaliśmy na wywiad.
Wrócimy o 13:00. 
Zjedz śniadanie."
Spojrzałem na zegarek. Boże już 11:30.

*** 1,5 później ***
Właśnie sprzątałm kuchnię kiedy usłyszałam dźwięk otwiernych drzwi i śmiech Niall'a.
- Muffie! Gdzie jesteś!?- krzyknął Lou w głąb domu.
- W kuchni!- odkrzyknęłam.
Po chwili do pomieszczenia wszedł mój kuzyn.
- Przepraszam.- powiedział.
Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Za co?
- Przyjechałaś do nas wczoraj i od tego czasu spędziłem z tobą może 5 minut.- Tommo posmutniał.
Wtuliłam się w jego tors.
- Lou nie martw się jestem dużą dziewczynką i mogę chwilę być sama a ty popracować.
Louis pocałował mnie w czoło.
- Mimo że jesteś dużą będzie miał na pieńku ze mną każdy kto cię skrzywdzić.
- Lou puściły mnie na chwilę? Mam dla ciebie prezent w walizce.
Tommo mnie puścił a ją pobiegłam do sypialni. W pokoju wywaliłam się gdyż stanęłam na grzebieniu.
- Kurwa mać!- jęknęłam masując ocalałe miejsce.
- Damy nie przeklinają.- odezwał się znajomy głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a.
- Ją tu nie widzę żadnych dam.- warknęłam.
- Właśnie widzę.- uśmiechnął się.- To co namyśliłaś się w sprawie wyjazdu?
- Kurwa wypchaj się z tym swoim wyjazdem!- krzyknęłaś i wybiegłam z domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz