Otworzyłem drzwi i weszliśmy do mojej sypialni.
- To o co chodzi?- zapytał zatrzymany Liam.
- Wiesz o tym że moją siostra Jesy ma synka Will'a który nie ma ojca bo nikt oprócz niej nie przyznał się do pośadania takiej wiedzy a ona nie chcę nam powiedzieć kto to.
- Wiem.- powiedział Payne drapiąc się po brodzie.
- Więc dzisiaj Louis powiedział że wie kto jest ojcem.
- I co w związku z tym? Może Jesy nie chce znać taty Will'a? Albo twierdzi że nie będzie on dobrym ojcem?
- Ale nie o to chodzi!
- A o co?
- O to że może nie był to przypadkowy facet tylko ktoś kogo znała lepiej.
- A co to zmienia?
- Dużo gdyby powiedziała o tym rodzicom moje życie towarzyskie nie byłoby ruiną. Miałabym pewnie chłopaka, znajomych z którymi chodziłoby na imprezy.
Oparłam głowę na ramieniu chłopaka.
- To nie fair...- westchnęłam.
- Życie jest nie fair.- powiedział Liam i oboje się zaśmialiśmy.- Ale wydaje mi się że nigdy nie było.
- Czemu?
- Bo zostawiła mnie dziewczyna którą kochałem nad życie i zrobiłbym dla niej wszystko.
- To czemu o nią nie zawalczysz?
- Bo ona mnie nie kocha.
- Czyli nie masz nadziei?
- Jakąś tam mam...
- Widzisz? Ja jej nie mam. Moje życie towarzyskie leży i kwiczy.
- Ale ja nie mam nadziei na nią.
- Aha.
Gwałtownie wstałaś z łóżka na którym siedzieliśmy.
- Koniec tych smutków.- oznajmiłam.
Liam popatrzył się na mnie dziwnie.
- Co masz zamiar robić?- zapytał.
- Gotować.- powiedziałam.
- A umiesz?
- Nie. A ty?
- Też nie.
- A czy ktoś w tym domu umie gotować?- zapytałam.
- Harry. Jest w tym całkiem niezły ale wątpię czy zgodzi się coś z nami ugotować.
- W takim razie ją spróbuję go przekonać.
- Okay. Tylko przygotuj się na porażkę.
Wyszłam z pokoju i ruszyłam do drzwi sypiani Hazzy. Zapukałam.
- Proszę!- odezwał się zachrypnięty głos.
Pchnęłam drzwi i weszłaś do środka.
- Mam do ciebie prośbę.- oznajmiłam.
Chłopak wyraźnie się ożywił.
- Tak?
- Ugotuj coś ze mną i Liam'em.
Harry zrobił smutną minę. Widać że miał nadzieję że poproszę go o coś innego.
- Okay.- powiedział i wstał z fotela na którym siedział.
Podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Dzięki.- powiedziałam.
- Nie ma sprawy.- odparł.
Oderwała się od niego i wubiegłam na korytarz.
- Liam! Zgodził się!- krzyknęłam.
- Super.- mruknął nieco przytoczony chłopak.
O co mu chodziło? Najpierw się cieszy o potem strzela fochy. Nie rozumiem chłopaków.
poniedziałek, 27 października 2014
Summer Love 8 "Nie rozumiem chłopaków"
wtorek, 21 października 2014
Summer Love part 7 "Nie kłam"
- To ja może sobię pójdę.- oznajmił Loczek i biegiem ruszył po schodach jak mniemam do swojej sypialni czyli azylu gdzie Lou nie mógł mu nic zrobić.
Ja też odwróciłam się na pięcie i już chcialam iść do ogrodu jednak mój kuzyn chwycił mnie za nadgarstek i tym samym nie pozwalając mi odejść.
- Muffie możemy porozmawiać?- zapytał Tommo chociaż dobrze wiedziałam że jedyna odpowiedź jaką oczekuje to odpowiedź twierdząca.
- Ok.- odparłam mając nadzieję że ta rozmowa nie będzie moją ostatnią.
Ruszyliśmy do salonu i usiedliśmy na dużej, białej kanapie.
- Wiem Muff co myślisz o tym wszystkim. Wiem że nie znosisz tego że nie chcemy żebyś spotykała się z chlopakami, chodziła na imprezy. Wiem że masz dość tych naszych gatek o odpowiedzialności. Ale to tylko i wyłącznie dla twojego dobra.
- Ale ja tego nie rozumiem po co to wszystko? Ja nie jestem Jesy, nie jestem taka jak Jesy. Więc nie popełnię błędów które popełniła ona.
- Wiem że tego nie zrobisz ale my chcemy ci w tym pomóc.
- Niszcząc mi życie?!
- Wiesz czemu nie chcę aby twoja relacja z Harrym była w znacznie bardziej zaawansowanym stadium?
- Powiedziałeś to tak jakby miłość była chorobą.
- Bo czasami właśnie nią jest. Kiedy omami nas tak że zgodzimy się na wszystko o co poprosi nas druga osoba. Kiedy nie ważne jest dla nas co mówią inni i idziemy tak gdzie chcemy z klapkami na oczach. Kiedy zamiast racjonalnie myśleć podejmójemy decyzje pod wpływem impulsu tak jak zasugeruje nam ukochana osoba. To jest już choroba.
- Ale co to ma wspólnego z Harrym?
- Harry to cudowny chłopak. Może właśnie dlatego dziewczyny zakochują się w nim na zabój, dają mu rzaczy których on nie potrzebuje a potem nawet ne będąc świadomym on łamie im serca.
- Mogę zadać ci jeszcze jedno pytanie?
- Jasne.
- Co Harry i to że czasm miłośc jest jak choroba ma wspólnego z tym że Jesy zaszła w ciążę?
- To że jest więcej osób takich jak Styles i właśnie w jednym z nich Jesy zakochała się do szaleństwa. Nie umiała mu odmówić i teraz mają dzidziusia.
- Wiesz kim jest ojciec.- stwierdziałam.
- Obiecałem obydwojgu że nikomu o tym nie powiem.
- Czy to jest ktoś kogo znam?
Lou podniósł się z kanapy i pogładził mnie po głowie.
- Ja spadam. Idę ze Stanem na piwo.- oznajmił i zmył się nie odpowieadająz na moje pytanie.
To mi się ani trochę nie podobało. On wszystko wiedział ale milczał jak grób. Wiedział co przechodzę ja, co przechodzi cała rodzina i nic nie powiedział? Może to wszystko nie było winą klubów i imprez tylko jej albo jego nie uwagi.
Właśnie tak rozmyślając wspinał się po schodach na piętro aby zamknąć się w moim pokoju i w spokoju pomyśleć jednak na mojej drodze stanął Liam który widząc moją zmartwioną minę wyraźnie się zasmucił.
- Co się stało?- zapytał.
- Nic.- odparłaś kręcąc głową.
- Nie kłam.- Payne położył mi rękę na ramieniu.- Mi możesz powiedzieć.
- Chodź do mnie do pokoju to ci opowiem.
wtorek, 30 września 2014
Summer Love part 6 " Nie będę się przytulać do kolesia w różowych kapciuszkach"
Całkiem zażenowania po tym co się stało ledwie 15 minut temu zaszłam po schodach na dół. Z tego wszystko nawet nie wzięłam kąpieli tylko szybki prysznic bo po tej całej sytuacji pewnie zacznę cierpieć na braniokompielo fobię.
- Co u ciebie? - zapytał Niall który obrzerał się żelkami siedząc na kanapie.
- Masakra.
- A to niby czemu?- zapytał ponownie.
- Szkoda gadać.- zbyłam go i ruszyłam do kuchni.
Wogóle to co wydarzyło się przed chwilą było straszne ale jeszcze gorsze jest to że muszę mieszkać pod jednym dachem z facetem który nie cały kwadrans temu widział mnie całkiem nagą. Ale w sumie może to wcale nie jest najgorsza rzecz jaką mogła mnie spotkać? Nie wiem.
Kiedy stałam i należałem sobie soku do szklanki podszedł do mnie Harry.
- Muffie?- powiedział tym swoim zachrypniętym głosem.
- Słucham?- zapytałam odwracając się w jego stronę.
- Nie mów słucham bo cię wyrucham.- powiedział po czym zaśmiał się że swojego żartu.
Spiorunowałam go wzrokiem.
- Mam do ciebie pytanie.- oznajmił.
- Tak?
- Czy kiedykolwiek mi wybaczysz?
Zastanawiałam się chwilę.
- Jasne. Jak tylko założysz kapcie króliczki –powiedziałam i uśmiechnęłam się zadziornie.
Zrobił dziwną minę, ale ruszyliśmy po schodach do jego pokoju gdzie ściągnął swoje buty i założył kapcie. Zaczął dreptać w jednym miejscu z dziwną miną co wywołało u mnie śmiech. Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać ze śmiechu.
- Teraz chodź się przytulić – rozłożył ręce.
- Nie – pokręciłam głową. – Nie będę się przytulać do kolesia w różowych kapciuszkach.
- A zakład? – zapytał i schylił się do mnie.
- Nie. Harry. Co ty robisz? – znowu zaczęłam się śmiać. Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.
- Harry założyłeś kapcie ode mnie! – zawołał Louis. Swoim krzykiem zabił Niall'a i Liam'a którzy kilka sekund później stali obok nas – Jak go do tego zmusiłaś? – spytał gdy loczek postawił mnie na ziemi.
- Dar przekonywania – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. Chłopcy wymienili znaczące spojrzenia i wybuchli śmiechem.
- Co? – spytałam i zmarszczyłam brwi. – Co się stało?
- To chyba nie jest dar przekonywania –mruknął Liam i chłopcy znowu zaczęli się śmiać.
Podniosłam jedną brew i zrobiłam zniesmaczona minę. Nie lubiłam gdy ktoś gadał o czymś w co nie byłam wtajemniczona i nie wyjaśniał mi o co chodzi. W końcu się uspokoili.
- To – zaczął Liam – jest straszne.
- Niby czemu? – zarumieniłam się.
- Jak mogłaś go wybrać jako najprzystojniejszego z nas?! Przecież on jest… - brunet zastanowił się.
- Kobietą! – dokończył za niego Louis. - Tak właśnie. I ogląda komedie romantyczne, i śmierdzi, i mówi przez sen, i rzadko myje zęby… - wyliczał Niall. Parsknęłam śmiechem i popatrzyłam na Harrego. Miał zmieszaną minę. - … i te jego babskie włosy.
- Nie przesadzajcie.- zaśmiał się i przytuliłam loczka.- Nie wyglądasz ani trochę jak kobieta.
Chłopcy właśnie robili dziwne miny i przewrócili oczami kiedy Niall zaczął krzyczeć.
- Co się stało? Niall? Co ci?- przestraszył się Liam.
Horan ucichł i podniósł rękę wskazując okno.
Wszyscy wpatrywaliśmy się w niego przestraszeni.
- Niall co się stało?- zapytał zestresowany Lou.
- Listonosz przyszedł.- oznajmił Horan uśmiechając się szeroko.
Wszyscy odetchneliśmy z ulgą.
Lou wyszedł z domu i wrócił z kubą listów.
- Od fanki, od fanki, bank, od fanki, podatek, reklamówka... o i coś dla nas!
- Co?- zapytał Niall.
- W nagrodę za to że nas przestraszyłeś możesz przeczytać.- zgodził się Harry.
Blondasek wyrwał Tomlinsonowi list, rozerwał kopertę i zaczął czytać.
- I co?- zapytał ciekawy loczek.
- Idziem za tydzień na ślub mojej kuzynki...
- Super!- ucieszył się Liam.
- Jeszcze nie skończyłem...- oznajmił niby zły Nialler.
- To co tam jeszcze pisze?- zapytałam żeby go udobruchać.
- Że możemy wziąść że sobą osoby towarzyszące.
- To jeszcze lepiej!- ucieszyła się.
Zayn wstał z podłogi na której siedział i ruszył do wyjścia na balkon.
- Gdzie idziesz?- zapytał Lou.
- Na papierosa.- odparł.
Odepchnęłam się od ściany.
- Ją też idę.
Weszłaś na schody i zeszłym na parter właśnie kiedy mijałam wejście do salonu poczułam że ktoś chwyta mnie za nadgarstek. Odwróciłem się i zoaczyłam Harrego.
- Co się stało?- zapytałam.
Hazza położył mi ręce na ramionach a ja oparłam się o ścianę.
- Bo wiesz...
- Nie nie wiem.
- Tak sobie myślę może poszlibyśmy razem na to wesele.
- Okay.
Harry zaczął zbliżać swoją twarz do mojej już właściwie miał mnie pocałować kiedy usłyszeliśmy chrząknięcie.
wtorek, 23 września 2014
Summer Love part 5 "Nie patrz"
- Louis! Wychodzę!- krzyknęłam w głąb domu.
Usłyszałam tupot nóg a po chwili stanął przede mną Lou z poważną miną co u niego było bardzo rzadkie. Właściwie to to zjawisko można było zaobserwować na jego twarzy tak często jak moją mamę ubraną w spódnicę. Czyli prawie nigdy. A to oznaczało tylko jedno zanosiło się na przesłuchanie.
- Dobrze ale pod jednym warunkiem.- oznajmił.
- Jaki znowu warunek?- zapytałam zirytowana.
- Odpowiedz mi na dwa pytania.- powiedział.
Westchnęłam zrezygnowana i zrobiłam krok w jego stronę. Wiedziałam że właśnie na to się zanosi. A teraz jeszcze jak się okaże że idę na tą pełno randkę to zamknie mine w pokoju i wypuści dopiero za miesiąc kiedy dawno zapomni za co mnie tam zamknął. Albo jeszcze lepiej odeśle do domu pod pretekstem tego że latam za chłopakami a on nie chce kolejnej ciąży na jego zmianie.
- Okay.
- Number jeden. Z kim idziesz się spotkać?
- Z Michael'em. Moim znajomym.- powiedziałam. Nagle mnie olśniło. Zaczęłam grzebać w torebce i wzięłam zdjęcie podpisane przez 4/5 One Direction. Wyciągnęła je i market w jego stronę.- Podpiszesz?
- Jasne.
Louis złożył swój autograf i oddał mi zdjęcie.
- Proszę.- powiedział.- A teraz drugie pytanie.
- Dobra tylko szybko bo się spóźnię.
- Czy to ten sam chłopak który wypieprzył cię tak że teraz chodzisz jak kaczka?
- Z nikim się nie pieprzyłam!
- To czemu tak chodzisz?
- Bo upadłam na tyłek!
- Ta jasne. Lottie też się tak tłumaczyła mamie po pierwszym razie. - Ale to Lottie nie ja!
- Dobra Muffie wierzę ci. Ale mam do ciebie prośbę.
- Tak?
- Jakby się coś działo to mów mi. Okay?
- Jasne.
Już pięć minut spóźniona weszłaś do kawiarenki i podeszłym do blondyna.
- Przepraszam za spóźnienie Lele.
- Nic się nie stanało.- uśmiechnął się chłopak.
- Właśnie że stało.
- Co?
- Kuzyn zorganizował mi przesłuchanie.
- Dlaczego?
- Wiesz całą moja rodzina jest przewrażliwiona na punkcie moich spotkań z chłopakami, imprez i takich tam rzeczy. A to tylko dlaczego że moja siostra w wieku 19 lat zaszła w ciążę. I teraz wszyscy się boją że że mną będzie tak samo.
- Czyli nie lubią kiedy się spotykasz z przedstawicielami płuci przeciwnej?
- Dla mnie to nic nie znaczy i dla ciebie też nie powinno.
- Wiem. Ale może spotkamy się potajemnie jutro?
- Okay.
Całą spocona po godzinnym joging'u dokonywała ostatnią prostą do domu. Kilka metrów za mną sypał Lou.
- Boże nie wiem jakim cudem masz lepszą kondycję ode mnie.
- To nie żaden cud tylko trening.
- To od kiedy tak "trenujesz"? Nigdy nie widziałem żebyś biegała.
- Od dwóch lat.
- Nie no poddaję się. Mnie i mojej kondycji ostatnio nie układa się w związku.
- To smutne.
- Wiem to. Rozpaczam codziennie.
Nacisnęłam klamkę i weszliśmy do domu. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg Lou walnął się na podłogę.
- Już nie wstaję.- oznajmił. Po chwili leżenia z zamkniętymi oczami podniósł się na łokciach.- Harry! Kochanie!
Do holu wbiegł Hazza.
- Tak skarbie?- zapytał słodkim głosem.
- Zanieś mnie na kanapę. Proooooszę.
- Obawiam się że jesteś za ciężki.
- No nic.- Lou westchnął zrezygnowany.- A ty Muffie lepiej idź się umyć.
Stojąc na ręczniku przed wanną pozbyłam się wszystkich ubrań. Nagle usłyszałam głos Harrego.
- Za 5 sekund wchodzę! 5, 4, 3, 2, 1.
Jedyne co zdążyłaś zrobić to zawiązać sobie ręcznik tak że tworzył coś w rodzaju sukienki którą i tak musiałam podtrzymywać aby nie spadła. Do łazienki wszedł Harry.
- Louis kazał mi pokazać ci jak włączyć opcję masażu.
- Naprawdę nie trzeba było.
- Kazał to przyszedłem.
Harry pochylił się nad brzegiem wanny i zaczął coś majstrować przy korkach.
- Widzisz tak się ustawia masaż.- oznajmił a ją niby że zrozumieniem kiwnęłam głową.
A potem wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Harry wyprostował się i zrobił krok prosto w kałużę wody. Poślizgnął się a ją chcąc go ratować wyciągnęła ręce tym samym pozwalając mojemu ręczniki spokojnie opaść na ziemię.
Zaczęłam płodnosić ręcznik ale i tak wiedziałam że Harry spokojnie zdążył przyjrzeć się mojemu nagiemu ciału.
- Nie patrz.- powiedziałam.
Harry zamknął oczy a ja okryłam się ręcznikiem. W tym czasie Hazza podniósł się z ziemi i ruszył ku drzwiami łazienki.
- Przepraszam.- powiedział wychodząc z pomieszczenia.
wtorek, 16 września 2014
Summer Love part 4 " Jakby cię ktoś nieźle wypieprzył"
W końcu dobiegłam do parku i usiadłam na ławce.
- Zgubiłaś się?- usłyszałam czyjś głos.
Spojrzałam do góry i zobaczyłam całkiem przystojnego blondyna.
- Jak masz na imię?- zapytał ponownie chłopak.
- Muffie.- odpowiedziałam lekko zdziwiona że ktokolwiek na mnie zwrócił uwagę.
- Michael ale przyjaciele mówią na mnie Lele.- podał mi dłoń.- Mogę?- wskazał na miejsce obok mnie.
- Jasne.
Chłopak usiadł obok mnie.
- To co zgubiłaś się?
- Można by tak powiedzieć.
- Co to znaczy?
- Wkórzył mnie kumpel mojego kuzyna i wybiegłam z domu a teraz nie wiem gdzie jestem. Więc tak zgubiłam się.
- Musi być serio okropny skoro jest nie miły dla tak wspaniałej dziewczyny. Ja bym tak nigdy nie zrobił.
- Jest całkiem spoko. Lubiłabym go gdyby nie to że się na mnie uwziął. Właściwie to wszystkie dziewczyny go uwielbiają a chłopcy uważają za wzór do naśladowania. Na pewno go kojarzysz.
- Tak?
- Zayn Malik?
- Jeżeli to jest kumpel twojego kuzyna to kim jest twój kuzyn? Justinem Bieberem?- zaśmiał się Lele.
- Louis Tomlinson.- uśmiechnęło się i zadrżałam z zimna.
- Zimno ci?- zapytał.
- Nie.
- Ta jasne.- pokręcił głową. Zdjął bluzę i zarzucił mi ją na ramiona.
- Wiesz gdzie mieszka One Direction?- zapytałam.
- Jasne. Moja siostra tam ciągle koczuje. Jest ich mega fanką.
- Mam pomysł. To może spotkamy się jutro a ją załatwię jej ich autografy.
- Super!
- To jak ma na imię?
- Melanie. To gdzie się spotkamy? Może w kafejce niedaleko twojego domu?
- A gdzie jest mój dom?
- Na Sloane Street. A dom już rozpoznasz.
- Ok to do zobaczenia.- wstałam i zaczęłam zdejmować bluzę.
- Zatrzymaj. Oddasz mi jutro. A i jeszcze jedno. Musisz iść prosto na skrzyżowaniu w prawo, potem w lewo i znowu prosto. No a potem jesteś już w domu!
- Pa.- powiedziałam i ruszyłem we wskazanym kierunku.
Szłam już dłuższą chwilę i właściwie widziałam już dom kiedy nagle usłyszałam głośne wycie silnika. Po chwili z za zakrętu z zawrotną prędkością wyjechało czarne BMW a zaraz potem następne. Kiedy miało mnie pierwsze przystanęłam i pokazałem kierowcy środkowy palec. Kiedy już miałam iść dalej drugi samochód wjechał w kałużę obok mnie a na mnie opadły kaskady wody.
- Co za debil?!- powiedziałam i ruszyłam w stronę domu.
Kiedy wyszłam do środka do holu wpadł Lou.
- Boże Muffie tak się martwiłem!- powiedział i chciał mnie przytulić.
- Louis nie!- uprzedziła go.- Ktokolwiek mnie teraz dotknie padnie trupem więc lepiej mnie nie dotykaj.
- Ok, ok. Leć do pokoju się przebrać.
Ruszyłam do swojego pokoju zostawiając za sobą małe kałuże wody. Niestety prawie na samej górze schodów wymyśliłam się.
- Ała!- jęknęłam.
- Co się dzieje?- ze swojej sypialni wyszedł Harry. Kiedy mnie zobaczył od razu do mnie podbiegł i zaczął pomagać stanąć na nogi.
- Ała ale to bolało...
- Pomasować?- zapytał Hazza.
Popatrzyłaś na niego zdziwiona.
- Nie dzięki.
- Na pewno?
- Tak!
- Ale pamiętaj że moja propozycja jest długo terminowa.
- Okay postaram się zapamiętać.- uśmiechnęło się krzywo i łączymy krokiem ruszyłam do sypialni.
- Jak wytłumaczysz Louis'owi to że chodzisz tak jakby cię ktoś nieźle wypieprzył?
- Tego jeszcze nie wiem.
wtorek, 9 września 2014
Summer Love part 3 "Nie możesz się w niej zakochać"
- Jeszcze się tego dowiesz. I to całkiem niedługo a wtedy będzie za późno żeby wyjechać. Gorzko wtedy porzałujesz swojej decyzji. A ja ci tylko dobrze radzę.- odpowiedział chłopak.
- Nie zrobię tego z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego że całe dwa lata musiałam słuchać o tym że muszę być odpowiedzialna i z tego tytułu się ograniczać. Po drugie nie wyjadę bo nie mogę ci dać satysfakcji z tego że wygrałeś.- syknęłam.
Zayn puścił moje ramię a ja potarłam obolałe miejsce.
- Jeszcze tego pożałujesz.- powiedział i wyszedł z pokoju.
Opadłam na łóżko a po moim policzku potoczyły się łzy. Dlaczego kurwa on mi grozi? Co ja mu zrobiłam? Nie wiem. Po prostu na dwa miesiące pojawiłam się w jego życiu. Nic poza tym no może trochę w jego życiu namieszała moja siostra. Byli razem bardzo blisko. Po tym jak zaszła w ciążę tata oskarżał go o to że zrobił Jesy dziecko a potem się nawet do tego nie chciała przyznać. Ale co ją mam z tym wspólnego? Tak naprawdę nic. Za to to co powiedziałam mu jest prawdą. Przez ponad dwa lata byłam pilnowana w obawie przed tym że popełnię te same błędy co moja siostra. Ale ją taką nie jestem. Zawsze to ona była ta idealna. Same 6 i zawsze wzorowe zachowanie. Nigdy nie piła nie paliła. A potem nagle bum i dziecko. Nie żebym miała coś do Will'a. Jest super. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego bratanka. Ale teraz to ja jestem ta lepsza. Właściwie to oficjalną wersja głosi że to dziecko mamy. Pewnie zastanawiali się jak ukryć ciążę w tak małej miejscowości jak Cave Creek. Mieszkaliśmy przez 9 miesięcy w Phiniks.
Oparłam głowę o wielką poduszkę którą jeszcze przez chwilę moczyłam łzami. Potem one wyschły a ją popłynęła w bezpieczne ramiona Maryfeusza.
Oczami Zayn'a
Oparłem się plecami o drzwi do mojego pokoju.
- Malik co ty robisz?- zapytałem sam siebie pocierając czoło.- Chcesz żeby to skończyło się tak samo jak wtedy?
Nagle stanął przyje mną Louis.
- Hej Zayn ty płaczesz?- zapytał kładąc mi rękę na ramieniu.
- Nie.- Oparłem docierając łzę i kierując się w stronę schodów.
- Gdzie idziesz?- zatrzymał mnie Lou.
- Na taras. Zapalić.- odpowiedziałem.
Wybiegłem do ogrodu i musiałem na brzegu tarasu. Wyciągnąłem z kieszeni papierosa, zapaliłem i już po chwili mogłem się zaciągnąć nikotyną która jak zawsze okazała się idealnym lekiem na zszarpane nerwy.
Zayn co ty robisz? Nie możesz sobie pozwolić na popełnienie tego samego błędu. Uczymy się błędach. To tyczy się każdego mnie też. Jeżeli popełnienisz ten sam błąd poniesiemy te same konsekwencje. Ale co to zmienia? Dużo. Do takiego debiau jak ją żaden argument nie przemawia. Tak są podobne i co z tego? To tak jak bym zobaczył moją prawdziwą miło tylko o kilka lat młodszą. Ale ile to kilka lat? A właściwie dwa. Harry był z 15 lat starszą kobietą. W sumie zrobił się niezły skandal. Ale Muffie jest inna niż Ona. Młodsza, mniej doświadczone no i wogóle inna. Kiedy poraża pierwszy zobaczyłem moją prawdziwą miłość była nieśmiała a Muffie nie boi się mi postawić.
Ona jest jaka wojowniczką. Musi postawić na swoim. Nie wyjedzie bo to da mi satysfakcję. Ale mnie jarają takie dziewczyny. Stop! Zayn nie możesz się w niej zakochać jak w ...
Oczami Muffie
Obudził mnie dźwięk klaksonu. Otworzyła oczy, wszystkie rzeczy które jeszcze wczoraj leżały na podłodze był teraz ładnie ułożone. Przekręciłam się na drugi bok i zobaczyłam że koło mnie leży karteczka. Zaczęłam czytać.
wtorek, 2 września 2014
Summer Love part 2 "Zawsze jesteś taki miły?"
Lubiłam ich. To prawda. Ale nie chciałam z nimi mieszkać. Cały czas bym się bała że Louis coś powie i potem będą mnie uważać za jakieś nie wiadomo co. Z resztą mimo że to One Direction to cały czas są to chłopcy i mają po te 20 kilka lat. A kto chciałby mieszkać z obcymi chłopakami w takim wieku? Szczeże nie wiem.
- Nie martw się oni nie gryzą.- powiedział Lou z troską w oczach.
- O to się nie martwię.- odparłam chociaż z tymi debilami nic nie wiadomo.- Louis a co jeśli oni mnie nie polubią?
- Ciebie nie da się nie lubić.- Tommo pogłaskał mnie po głowie.- Jesteś perfekcyjna.
Ta jasne. Wszyscy mnie lubią. Ale jakoś w mojej szkole chyba żaden fajny chłopaka mnie nie lubi. I to tylko dlatego że gdy miałam 12 lat pocałowałam dziewczynę. I od tego czasu krążą plotki o tym że jestem homo. A przecież według ludzi którzy mają urodę zamiast mózgu (coś za coś ) to się myśli że to że ktoś jest homo znaczy że jest dziwakiem.
- Jak chcesz kogoś idealnego to kup sobie lalkę Barbie.- pokazałam mu język.
- Dobre Muffie, dobre.- uśmiechnął się Lou.- Ale oni są twoimi idolami.
- No tak ale...
- Nie ma żadnego ale!
- ... ale co jeśli mnie nie polubią?!
- Spokojna głowa. Oni chyba lubią wszystkich. No może oprócz chłopaków naszych fanek. Ale to co innego.- Tommo wskazał na samochód do którego przeszliśmy.- To co jedziemy?
- Tak odpowiedziałem i dzielnie wsiadła do samochodu.
Droga ciągnęła się w nieskończoność. Ale w końcu to Londyn. Wielkie miasto prawie zawsze zakorkowane. Jednak z każdą minutą jazdy założyliśmy się do celu. Jak ja się nie mogłam doczekać tych wakacji. Pierwszy raz wyjeżdżałam na tak długo tak daleko od domu. Ale właśnie to w tym było cudowne. Rodzice nie będą mi siedzieć na głowie i nakazywać wyjść do klubów ze strachu że ich druga córka skończy jako młoda matka, która nawet nie zna ojca swojego dziecka. Ja wcale nie chcę skończć tak jak Jesy. Bo kto chciałby zostać matką w wieku 20 lat i stracić najlepsze lata swojego życia? Nie wiem. A tak zapomniałem wam powiedzieć według prawa USA nie mogłam jeszcze chodzić do klubów ale ma się te znajomości. Brat mojego kumpla zajmuje się podrabianie dokumentów.
W końcu zatrzymaliśmy się pod dużą, białą willą. Lou zabrał moje bazarze z samochodu i weszliśmy do środka.
- Chłopcy jesteśmy!- krzyknął Tommo w głąb domu, stawiając walizki pod ścianą.
Jak na zawołanie całą czwórka stawiła się w holu.
- To jest Muffie. Pewnie już o niej słyszeliście jak mówiłem że moja kuzynka do nas przyjedzie.- Przedstawił mnie Louis a chłopcy uśmiechnęło się do mnie przyjaźnie.
- Ja jestem Harry ale możesz mówić na mnie Hazza, Harold albo Loczek.- przedstawił się chłopak.- To jest...
- Nie musisz.- przerwał mu mój kuzyn.- Jest naszą wielką fanką.- dodał po chwili dumnie.
- Naprawdę?- zapytał Liam podnosząc do góry brwi.- A no tak.- machnął ręką po chwili namysłu- Każdy w jego rodzinie jest Directioner. Mamy sobie coś.
- Wcale nie.- zaprzeczyłam.- Will nazywa was lalusiami z Deszczolandii.
- Kto to Will?- zapytał Zayn.
- Mój dwóletni siostrzeniec. Syn mojej siostry Jesy.- wyjaśniłam.
- To prawda.- potwierdził Lou.- Ale ona jest wielką fanką. Kiedyś latała po domu i mówiła "Boże Harry jak ją cie kocham. Czemu się jeszcze nie poznaliśmy?".- rzuciłam mu mordercę spojrzenie ale on i tak kontynuował.- A innym razem chciała kupić Lamborghini ale jej tata wybił jej to z głowy. A potem przez cały dzień chodziła i mówiła "Od dziś przechodzę na marchewki." chociaż ich nienawidzi.
- Lou nie gadam z tobą.- powiedziałam.
- Muffie ale to prawda...
- Jak jeszcze coś powiesz to...- zagroziłam mu.
- Niech mówi.- zaśmiał się Niall.
- Więc na czym to ją skończyłem...- zamyślił się Louis.- Już wiem! Kiedyś wyrzuciła wszystkie łyżki i chodziła gderając " O fu! Jak można jeść tym obrzydlistwem.". A jeszcze potem za swoje oszczędności kupiła tonę jedzenia i wysłała je Niall'owi.
- To znaczy że mamy do czynienia z naprawdę ogromną fanką.- powiedział Harry.
- Phi.- prychnął Zayn.
- Chcesz zobaczyć swój pokój?- zapytał Liam.
- Jasne.- kiwnęłam głową i uśmiechnęło się.
- To chdź zaprowadzę cię.
Brunet chwycił moją walizkę i ruszyliśmy na piętro a on przy okazji wyjaśniał mi rozkład domu.
- To jest salon.- Payne wskazał na wielkie pomieszczenie z kanapą i plamą, którego jedna ścian była zawieszona zdjęciami chłopaków.
Szliśmy długim korytarzem i mijaliśmy kuchnię, łazienkę, mini spa, sypialnie Niall'a, Louis'a, Harrego a potem Zayn'a.
- O a tu jest mój pokój!- oznajmił Liam.- Na przeciwko jest twój więc jak będziesz czegoś potrzebować to śmiało mów.
- Zawsze jesteś taki miły?- zapytałam.
- Tylko we wtorki i w stosunku do ładnych pań.- uśmiechnął się Payne.
- A tutaj mamy doczynienia z pierwszym czy drugim powodem?
- Dzisiaj mamy wtorek.- pocałował mnie w policzek i dobiegł cały w skowronkach.
Uśmiechnęło się pod nosem i kręcąc głową weszła do mojej sypialni. Była idealna! Na środku stało małżeńskie łóżko. Pod ścianą wielka szafa koło której leżał perskiej dywan. Położyła walizkę koło szafy i zaczęłam z niej wyciągać ubrania. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Odebrałam.
- Cześć córuś!- usłyszałam radosny głos mojej mamy.- Jak tam? Doleciałaś?
- Tak. Lou odebrał mnie z lotniska a teraz się rozpakowuję.
- A mieszkacie sami czy z resztą zespołu?
- Niestety z resztą.
- Czemu przecież ich uwielbiasz?
- Tylko że Louis na wstępie opowiedział im wptaki z nimi związane. Mamo wiesz muszę już kończyć.
- To pa!
Już miałam wrócić do poprzedniej czynności kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę!- zawołałam.
Do pokoju wszedł Zayn i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić przyciągnął mnie do ściany.
- Lepiej wracają do domu bo gorzko tego porzałujesz.- warknął.- Nie kasujesz do nas i dobrze o tym wiesz.
środa, 27 sierpnia 2014
Summer Love part 1. "Wyjazd"
- Cześć mamo! Cześć tato!- zawołałam jednak nikt mi nie odpowiedział.- Jesteście tu?!
Weszłam do kuchni a mój wzrok padł na karteczce którą ktoś przyczepił do lodówki czerwonym magnesem. Wzięłam ją do ręki.
- Nie przy dziewczynach, kolegach, po słodyczach oraz alkoholu...- zaczęła wyliczać mama.- Czyli właściwie zawsze.
- Będę grzeczna.- obiecałam. Tata popatrzył na mnie groźnie.- I nie wrócę z brzuchem.
- Nawet wtedy cię przyjmiemy.- powiedziała mama.
- Tak?- zaczęłam się z nimi droczyć- To może jednak powłuczę się po klubach, dam się przelecieć kilku nieznajomym.
- Po prostu nie popełniaj tych samych błędów co twoja siostra. Okay? Czasami warto się jest uczyć na cudzych błędach a nie na swoich. Ona popełniła błąd z którego konsekwencjami musi teraz żyć. Ty nie musisz przeżywać tego samego.- powiedziała mama poważnym głosem.
- Samolot do Londynu startuje za 20 minut. Pasażerowie mogą się już udać na odprawę.- usłyszeliśmy głos dochodzący z głośnika.
- Leć- powiedziała moja rodzicielski i pocałowałaś mnie w policzek.
- Będę tęsknić.- odparła i przytuliłam oboje rodziców.
Przeszłam przez odprawę i po chwili siedziałem w wygodnym fotelu klasy biznesowej koło jakiejś starszej pani.
- Za 2 minuty startujemy. Prosimy wszystkich o zapięcie pasów.- rozlgł się komunikat.
Wykonałem polecenie.
Boże jak dawno nie widziałam Lou. Przyleciał do nas na kilka dni w grudniu ale i tak jedyne co robił to rozmawiał przez telefon w jakiś sprawach związanych z nową płytą i robił świąteczne zakupy. Taką prawdziwą rozmowę byliśmy tylko raz. Zawsze wtedy jest śmiesznie. Bo on wylatuje mnie o to czy interesuje się mną płeć przeciwna a ja mu na to odpowiadam że nie. Wtedy on zaczyna się bulwersować i mówić że to niemożliwe. Ach... Jak ją się za nim stęskniłam.
Obudziło mnie szturchanie w ramię.
- Proszę się obudzić. Podchodzimy do lonowania więc trzeba zapiąć pasy.
Otworzyłem oczy i zobaczyłam stewardesę.
- Tak, oczywiście.- uśmiechnęło się do niej i wykonałem polecenie.
Poczułam znajome turbulęcje a potem samolot wylądował.
- Nie nawidzę tak daleko latać.- odezwała się owa starsza pani.- Na szczęście już wylądowaliśmy.
- Czemu pani nie lubi latać?
- Kiedyś leciałam z Los Angeles i pewien młodzieniec rozebrał się do naga a następnie w samym kocu poszedł do toalety.
Zaśmiałam się.
- Czy ten chłopak nie miał przypadkiem burzy bloków na głowie?
- Tak.-odparła zaskoczona kobieta.- Tobie też coś takiego się przydażyło?
- Nie ale na sto procent był to kumpel mojego kuzyna.
Już po chwili byłam w chwali przelotów i oglądałam się za znajomym brunetem. W końcu go zobaczyłam.
- Lou!!!- krzyknęła i pobiegła w jego stronę, po drodze opuszczając walizkę.
Zarzuciłam mu ręce na szyję a on delikatnie skręcił się wokół własnej osi.
- Cześć mała!- pogłaskał mnie po głowie.
Poszłam po walizkę i wróciła m do niego.
- To co jedziemy do domu?- zapytałam.
Lou uśmiechnął się z zakłopotaniem i powracał po karku.
- Właśnie jest taką sprawa...- zaczął.
- Tak?
- Będziemy mieszkać z resztą chłopaków.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Bochaterowie
Muffie Springer- Zamieszkująca Florydę kuzynka Louisa Tomlinsona. Jej marzeniem jest znaleźć tego jedynego. W przyszłości ma zamiar spróbować swoich sił jako modelka. Z natury jest spokojna i lubi kiedy ktoś zwraca na nią uwagę. Jest niezwykle towarzyska.
Jesy Springer- Starsza siostra Muffie. Dwa lata temu pojechała na wakacje do ich kuzyna Louisa Tomlinsona i po powrocie do domu okazało się że jest w ciąży. Niestety nie powiedziała nikomu kto jest jego ojcem. Lubi modę i jej marzeniem jest aby poznać Mirindę Kerr jedną z najlepszych modelek na świecie. Ma synka Will'a.
Michael Force- Przyjaciele nazywają go Lele. Uwielbia bejsbol. Niedawno rzuciła go dziewczyna i teraz szuka idealnej drugiej połówki. Jego ideałem kobiety jest długo noga brunetka o brązowych oczach. Jest spokojny i lubi czytać. W przyszłości chce zdobyć stypendium sportowe.
Harry Styles- Wiecznie roześmiany chłopak. Bóg seksu. Każda dziewczyna na conajmniej czterech kontynentach chciałaby go przelecieć. Niestety nie może znaleźć tej jedynej. Stanowi jedną piątą najsławniejszego boysbandu na świecie: One Direction.
Louis Tomlinson- Chłopak który mimo tego że ma 23 lata zachowuje się jak 12 latek. Uwielbia żarty, dobre imprezy a przede wszystkim alkohol. Jednak jednymi z bardzo ważnymi dla niego osobami są jego kuzynki: Jesy i Muffie. Po tym jak okazało się że po powrocie z wakacji u niego Jesy jest w ciąży nie mógł sobie wybaczyć że bardziej na nią nie uważał. Stanowi jedną piątą One Direction.
Niall Horan- Słodki irlandczyk. Nie ma dziewczyny ale twierdzi że to nie znaczy że jest słaby ale na tyle silny by czekać na tą jedyną. Jak na razie wystarczają mu jedzenie i łóżko. Uwielbia grać na gitarze. Ma świetny kontakt z dziećmi. Stanowi jedną piątą One Direction.
Zayn Malik- Mega przystojny członek One Direction przyciąga dziewczyny jak magnes. Uwielbia modę i... piękne kobiety . Jego jedynymi wadami jest porywczość i to że pali. W przyszłości chce założyć rodzinę no i oczywiście zrobić to ze swoją prawdziwą miłością.
Liam Payne- Daddy Directioner. Niby poważny ale jednak szalony. Jest niezwykle romantyczny a jego głos... działa hipnotyzująco chyba na wszystkich. Potrafi być niezwykle czuły i opiekuńczy. Niedawno zerwał ze swoją dziewczyną Sophie i jak na razie woli uniknąć ponownego złamania serca ale czy mu się to uda? Stanowi jedną piątą One Direction.
Will Springer- Roczny synek Jesy Springer. Jak na razie nie wiadomo kto jest jego ojcem gdyż jego mama zaszła w ciążę na wakacjach u kuzyna i nikomu nie chce powiedzieć kto jest tatą malucha. Will lubi spacery i wielbi pieczonego kurczaka. Uwielbia bawić się samochodami.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Prolog
I poleżę w nich chwilkę, oh
Mógłbym patrzeć w twoje oczy dopóki nie wzejdzie słońce
A my jesteśmy pochłonięci światłem, życiem, miłością.
Umieść swoje usta na moich i powoli pozwól im się zamknąć,
Są stworzone do bycia razem
Z twoim ciałem obok mnie nasze serca będą bić jak jedno
Czasami posiadanie wyboru to dobra rzecz. Bo można zadecydować o swoim losie. Chcę z nim być czy nie? Chce iść z nim na randkę czy nie? Ale przecież oprócz chłopaków istnieje też wiele innych ważnych aspektów naszego życia. Chcę iść do tej pracy czy nie?
Ale kiedy jest za dużo opcji do wyboru zaczyna się komplikować bo kiedy zamiast dwóch opcji są trzy jest trudniej się zdecydować. A kiedy nie można się zdecydować nie wiadomo co zrobić bo jeżeli nie wiesz czy chcesz iść do tej pracy czy nie to co masz zrobić?
Właśnie tak było ze mną. Na początku wybór był niby prosty... Było dwóch chłopaków we mnie zakochanych jeden z nich podobał mi się bardziej więc wybrałam właśnie jego... ale potem okazało się, że mój wybór był błędny. A wtedy ten drugi okazał się niezwykły i pomyślałam że może on to ten jedyny. Więc spróbowaliśmy. A potem świat zawirował, stanął do góry nogami. I tak się dzieje kiedy ma się za dużo opcji do wyboru.
Więc ta historia to opowieść o osobie która nie mogła się zdecydować co woli co będzie dla niej lepsze. Mam nadzieję że dzięki tej historii komuś kto to przeczyta będzie łatwiej. Niedawno ktoś mnie zapytał czy to nie jest przygnębiające przeżywanie tego wszystkiego na nowo. Jak w muzyce country jęczenie o tym że zostawił cię chłopak. A ja odpowiedziałam, że nie. Bo je już nie czuje tego samego. A ktoś kto to czyta może być teraz w takiej samej sytuacji co ja wtedy i może ta historia zmusi go do przemyśleń czy to co robi na pewno jest dobre. Więc na sto procent nie. Nie myślę o opowiadaniu tej historii jak o jęczeniu.
Bo przecież nie jest to opowieść tylko o wyborach. Ale też o miłości, namiętności, tęsknocie. O małych cudach które potrafią mieć wielki wpływ na nasze życie. Jest to historia o wielkiej miłości łączącej dwoje a nawet troje ludzi. Wiem to brzmi naprawdę dziwnie ale stwierdzicie że takie nie jest czytając to opowiadanie.






